Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

Nejiro 7


Hej^^
Dziś chciałam wam trochę opowiedzieć o moim pierwszym w życiu konwencie - Nejiro 7


Wszystko trwało od piątku do niedzieli. Ja byłam tylko jeden dzień - sobotę. Miałam jechać autobusem, ale moi rodzice się nade mną ulitowali i zawieźli mnie (kochani rodzice ^^). Wejście na konwent poszło dość sprawnie, nie było żadnej kolejki ani nic. Pierwsze co się zauważało po wejściu to przeróżne stoiska. Nie wiedziałam od czego zacząć oglądanie. Było tam dosłownie wszystko od markerów aż po wielkie poduszki z narysowaną postacią. Można było kupić sobie japońskie przysmaki np.: poncky. Po za stoiskami było wiele wykładów. Chociażby taki wykład o symbolach szczęścia w Japonii. Mi najbardziej spodobały się warsztaty z rysunku. Były również sale w których można było sobie odpocząć i na przykład pograć w gry planszowe. Nakupiłam tyle rzeczy, że aż mi trochę głupio.
A oto one:
(z góry przepraszam za zdjęcia, musiałam chwilowo zmienić aparat)
- 6 mang (2 tomy "Are You Alice", 1 tom "Gry w Króla" i 3 tomy "Judge")




- zakładkę z Tokyo Ghula ^^


- przypinki ^^


Wiem nie wydaje się to jakąś wielką ilością, ale ile pieniędzy na tym straciłam... W każdym razie niczego nie żałuje.  Nigdy nie siedzę w jednym miejscu, dlatego pomyślałam, że może zaciekawiły by was moje podróże. Właśnie dlatego założyłam snapa na którego was serdecznie zapraszam, obiecuje, że się nie zanudzicie:


Piszcie w komentarzach co o tym wszystkim myślicie ^^

piątek, 25 września 2015

Majdanek

 

Majdanek -  było to coś najgorszego, co przeżyłem podczas wojny - Alf Knudsen

Hej! We wtorek byłam na wycieczce klasowej. Zwiedzaliśmy Lublin, byliśmy również na Majdanku.
Jak tam jest ? Na samym początku wydało nam się, że to nic takiego, jeden z punktów na liście wycieczki.  
Jednak kiedy weszło się do łaźni i poczuło się te duszne powietrze i posłuchało się całej historii obozu zaczęliśmy patrzeć inaczej na to miejsce.
Byliśmy przestraszeni i dogłębnie wstrząśnięci. W łaźniach przybyli więźniowie zostali najpierw ogoleni i obdarci z godności, później dostawali numerki i nowe zdezynfekowane ubrania. Następnie szli do betonowej ,,wanny" gdzie byli podtapiani aby sprawdzić ich uzębienie (złote zęby).  Z drugiej strony łaźni też było wejście jednak nie prowadziło wcale do łaźni ale do komór gazowych. Jedna mniejsza druga większa. Niczego nie świadomi więźniowie wchodzili myśląc o kąpieli i już nie wychodzili o własnych nogach. Żydzi mieli znacznie gorzej w takich obozach - połowa przywiezionych żydów szła od razu do gazowni. Zagazowane ciała paliło się w spalarni. Ciała więźniów oczywiście przewozili inni więźniowie, którzy byli ,,zmieniani" po 3 miesiącach. Po trzech miesiącach to ich wywożono do spalarni. Ponadto dzieci oraz starsi też zostawali gazowani, dlatego niektórzy zawyżali swój wiek. Pewnego dnia ss mani zorganizowali akcję ,,dożynki" przez 12 godzin słychać było strzały. Zginęło wtedy tak wiele ludzi, że nie chciało im się ich wszystkich pakować do pieców ( które było maks 3 osobowe). Więc wykopano rowy, strzelano, kładli wapno palone i znów strzelano i tak 12 godzin. Warunki w  obozie były fatalne ss mani pozwalali się myć raz na 3 miesiące. Nasza bielizna, choć już tyle dni noszona , wydawała się idealnie czysta, jałowa, sterylna wobec tego brudu, który nam dawano - Wanda Ossowska. Więźniowie na śniadanie dostawali chleb z trocin bo ss mani uważali iż nic nie może się zmarnować. Na obiad dostawali wodę z chwastami, a na kolacje znowu chleb z trocin. Spali w pięciu barakach. W jednym kobiety w pozostałych mężczyźni. W środku baraku stały trzy trzypiętrowe łóżka ( bardzo długie). Jednak nie wszyscy mieli szczęście i niektórzy musieli spać na podłodze. Na samym końcu poszliśmy do mauzoleum gdzie widniał napis Los nasz dla was przestrogą. W środku były prochy ludzi wymieszane z ziemią, gdzieniegdzie widać było ludzkie kości. Był to jeden z gorszych widoków jakie widziałam. Prawdziwe ludzkie kości nie mogłam w to uwierzyć. Wsiedliśmy chwile później do autobusu i wyjechaliśmy z tego strasznego miejsca. Tak skończyła się moja przygoda z Majdankiem.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

IV Mazowiecki przystanek PaT w Siedlcach i I Lubelski przystanek PaT w Radzyniu Podlaskim Warsztaty kabaretowe z Jakubem Krzakiem :3

Siemka :D
Tu jak zwykle Colba :D Wczoraj wróciłam z Przystanków PaT-u w Radzyniu i Siedlcach.
( PaT - profilaktyka a ty )
Wszystko zaczęło się, gdy radzyńska grupa PaT (my) wsiadła do busika i pojechała prosto do Siedlec.
Zatrzymaliśmy się przy Uniwersytecie Przyrodniczo - Humanistycznym w Siedlcach. Muszę przyznać, że ta szkoła naprawdę jest świetna, taka nowoczesna :D . Poszliśmy się zarejestrować, a następnie wszyscy razem otworzyliśmy IV Mazowiecki przystanek PaT w Siedlcach. Później rozpoczęły się warsztaty. Ja wybrałam warsztaty kabaretowe z Jakubem Krzakiem :D Naprawdę cieszę się, że wybrałam akurat te warsztaty :3 Mistrzu jest świetnym nauczycielem :D Uczyliśmy się, jak dobrze improwizować, poznaliśmy nowe ćwiczenia i przy tym dobrze się bawiłam. Po warsztatach poszliśmy na obiad, a później przemaszerowaliśmy ulicami Siedlec, obejrzeliśmy przedstawienie teatralne i posłuchaliśmy zespołu Słodko-Kwaśni..Następnie zapakowaliśmy się w busika  i pojechaliśmy do Radzynia na otwarcie tam I Lubelskiego przystanku PaT w Radzyniu Podlaskim. Autobus mistrzów trochę się spóźnił, więc druga cześć warsztatów się spóźniała, ale w końcu zaczęliśmy kolejne ćwiczenia. Później odbyły się przeróżne występy a na końcu noc teatrów. Naprawdę późno poszliśmy spać. Noc teatrów skończyła się po trzeciej (w nocy jakby ktoś nie zaczaił, że opisuję teraz kolejny dzień ). Poszłam z koleżankami się umyć i o czwartej już leżeliśmy wszyscy w swoich śpiworach. Nie powiem, spało się nawet dobrze, gdyby pominąć fakt, że cały czas jedna osoba chrapała (nie wymieniamy z imienia i nazwiska xD ) i krótki czas snu. Śniadanko i kolejne warsztaty z mistrzem :3 .Ja leżałam z tyłu (warsztaty odbywały się na dworze z powodu dobrej pogody) z Aśką, Anką i Arkiem. Aśka i Anka należą do grupy z Radzynia (moje gimnazjum xD ). Arka poznałyśmy w Siedlcach na ćwiczeniach. Chodziło w nich  o to, że jedna osoba mówiła np. jestem liściem, druga np. jestem korzeniem a trzecia musiała to spuentować. Aśka zaczęła tłumaczyć Arkowi. Wyglądało to mniej więcej tak :
- No chodzi o to, że jedna osoba mówi jestem czymś tam i druga osoba jestem czymś tam a trzecia osoba musi to spuentować np. jestem wodą  - mówi Aśka.
- Jestem kupą - mówi Arek.
- Jestem kałomoczem - i ja pięknie.
Cała nasza czwórka zaczęła się tak głośno śmiać, że cała reszta nie wiedziała, co się dzieje. Ja i Aśka normalnie się popłakałyśmy ze śmiechu.
Z kolei na improwizacji gościu udawał, że pali fajkę, a Aśka nie zaczaiła i krzyknęła:
,,ROMAN TY JESTEŚ PIJANY !!!!!!"
Cała sala łącznie z panem Krzakiem zaczęła się śmiać.
Wracając do warsztatów. Leżeliśmy i zaczęliśmy się rzucać trawą.
A po warsztatach  przemarsz przez miasto i nawalanie się balonami :D
Gdy wróciliśmy, było zakończenie i podsumowanie czyli każda grupa wystąpiła z tym, co robiła na warsztatach. Na sam, samiutki koniec hymn PaT-u i do domku :3
Naprawdę dla mnie było zaszczytem poznać tyle wspaniałych osób i może teraz mówię jak jakiś nie wiadomo kto, ale poznałam kurcze tyle osób, to super sprawa.
PS.: link do zdjęć z przystanku PaT-u w Radzyniu Podlaskim
POZDRAWIAM !!!!!!